środa, 11 lutego 2015

Drugie życie kosmetyków – jak wykorzystać niepotrzebne kosmetyki

Zainspirowana tym postem u exkonsumpcji o bublach kosmetycznych:)


Nawet najlepszym się to zdarza. Czasem rozsądek gdzieś ci umyka i kupisz jakiś specyfik zupełnie bez sensu, bo akurat byłaś w Rossmanie szukając chusteczek higienicznych i jakoś tak zboczyłaś z alejki... Ale mogą to być też nietrafione prezenty albo kosmetyki z dobrymi opiniami kupione na próbę, ale które u ciebie się nie sprawdziły. Mówiąc w skrócie, kosmetyki do niczego... Co z nimi zrobić? Najprościej oczywiście oddać je bliskiej osobie. Może mama lub przyjaciółka z nich skorzysta? Może jej skóra ma mniejsze tendencje do zapychania i chętnie weźmie ten treściwy krem, albo odżywka do włosów, dla ciebie za ciężka, spodoba się mamie, która ma gęste włosy. Jeśli są to wartościowe kosmetyki, dobrych marek albo unikatowe „białe kruki”, możesz wystawić je na portalach aukcyjnych albo z ogłoszeniami lokalnymi. Jeśli jednak żadna z tych opcji nie wchodzi w grę, możesz wykorzystać dany kosmetyki do innych (czasem zupełnie innych) celów, tak by wycisnąć z niego tyle korzyści, ile tylko się da. Jak już znajdziesz u siebie taki produkt, nie chowaj go głęboko do szafki według zasady co z oczu to z serca;) Niech stoi na widoku, niech razi, tak byś poczuła silną motywację do wykończenia go jak najszybciej i najrozsądniej. Grunt to pracować nad tym, żeby takich "bubli" było jak najmniej - w ramach możliwości zastanowić się trzy razy przed spontanicznym zakupem:) 

Kilka (sprawdzonych) pomysłów:

Treściwy, gęsty krem – jeżeli nie sprawdza się twarz, bo np. zapycha, możesz go użyć do smarowania wyjątkowo opornych miejsce, takich jak pięty, łydki, łokcie.

Niepasujący lakier do paznokci – możesz pomalować nim klucze (żeby łatwiej rozróżnić, który do czego pasuje) albo też kreatywnie ozdobić przedmioty wykonane z surowego drewna lub szkła.

Róż lub bronzer – jeśli to jednak nie twój kolor, to możesz użyć go jako cienia do powiek. Często kolor, który nie sprawdza się na twarzy ze względu na karnację, nie będzie jednak razić nałożony punktowo na powieki właśnie.

Wysuszający/nieładnie pachnący żel pod prysznic/szampon – takie produkty można jeszcze spróbować uratować dodając do nich olejek nawilżający np. arganowy albo ładnie pachnący olejek eteryczny. Jeśli to nic nie da, przeznacz go do mycia pędzli do makijażu albo do ogólnego sprzątania.

Za mocny peeling – mocno ścierający peeling może podrażnić skórę, zwłaszcza wrażliwą. Jednak skóra na całym ciele jest z natury grubsza i mocniejsza, możesz więc wykorzystać go do peelingowania całego ciała, zwłaszcza w miejscach gdzie robi się „gęsia skórka” - na ramionach i udach.

środa, 14 stycznia 2015

Wardrobe editing. Porządki w szafie. Jak posiadać mniej ubrań?

Porządki w szafie są inspirujące. Te pierwsze, i największe, są zawsze najtrudniejsze do wykonania, ale warto poświęcić wolną chwilę na uporządkowanie swojej ciuchowej przestrzeni. Po takich porządkach nie tylko masz więcej miejsca i ładu w szafie, ale też nareszcie wiesz jakie ubrania masz w szafie, a przygotowanie stroju np. do pracy, zajmuje o połowę mniej czasu. Wystarczy leżąc w łóżku chwilę pomyśleć i wszystko sobie zwizualizować – to proste, gdy dobrze wiesz jakie ubrania znajdują się w twojej szafie.




Jedną z wygodniejszych metod jest podział na 3 kupki. Przeglądając po kolei każdą posiadaną rzecz (wszystkie bez wyjątku:)) dzielimy je na 3 grupy. Pierwsza to rzeczy, w których chodzimy często. To są ubrania, które bardzo lubimy, w którymi czujemy się dobrze, to „nasze” fasony i kolory. Ta kupka jest ważna także po to, aby ułatwić sobie zakupy w przyszłości. Przyjrzyj się temu, co znajduje w tej grupie: to są fasony i kolory, które lubisz i których warto szukać w sklepach. Te ubrania to najprawdopodobniej kwintesencja twojego stylu. Kiedy wiesz co lubisz i w czym jest ci dobrze, wtedy zakupy wykonuje się dużo szybciej: oko od razu wychwytuje te konkretne fasony zamiast zawieszać się na niepasujących nam fatałaszkach. Zapamiętaj te kroje, barwy i to właśnie ich szukaj w sklepach. To są twoje ulubione rzeczy, dla których warto szukać następców, kiedy już się znoszą. Dodatkowo, jeśli coś lubimy, warto mieć to w kilku egzemplarzach, może być to np. bazowa bluzka z długim rękawem w kilka odcieniach.




Droga kupka to rzeczy, w których chodzimy rzadziej. To część, która wymaga najwięcej refleksji. Dlaczego chodzę w tych rzeczach rzadziej? Mogą tu znaleźć się ubrania typowo sezonowe i na specjalne okazje - zrozumiałym jest więc, że nosimy je zdecydowanie rzadziej. Grube zimowe parki, śniegowce, plażowe sukienki, wyjściowe kreacje, imprezowe kiecki. Te rzeczy zakładamy sporadycznie i nie musimy się ich pozbywać ze względu na niewielką częstotliwość noszenia. Najważniejsze jest tylko to, by nie posiadać takich rzeczy więcej niż 1-2 sztuki. Skoro nosimy je nie za często, wystarczy np. jedna lub dwie piękne sukienki. Kiedy przyjdzie okazja na ich założenie, nie będzie wątpliwości co na sobie włożyć. Niech tych rzeczy będzie mało, ale niech będą naprawdę ekstra. Takie jak lubimy. Takie, w jakich zawsze chciałyśmy się pokazać w operze albo na pierwszej randce.




W tej grupie znajdą się też rzeczy., które nosimy rzadziej z innych względów niż sezonowość. Tu warto poświecić chwilę dla każdej rzeczy z osobna. Czy właściwie lubię to nosić? Czy dobrze się w tym czuję? Czy tak naprawdę tego potrzebuję? Czy taki fason/kolor pasuje do mojej figury i urody? Czy mam już kilka podobnych/takich samych rzeczy? Te pytania pomogą zdecydować w tym co zrobić z daną rzeczą: czy zostawić ją czy też pozbyć się jej.

Trzecia grupa to rzeczy, w których zwyczajnie nie chodzimy. Stare, zapomniane swetry od babci, spódnica w nietypowym dla ciebie fasonie – ciągle z nieodciętą metką, za małe jeansy czekające aż w końcu zrzucisz te parę kilo, bluzka kupiona na imprezę firmową, na którą nigdy nie poszłaś. W tej części porządków kluczowe jest przypomnienie sobie kiedy ostatnio miałaś tą rzecz na sobie. Wielu stylistów radzi, że jeśli nie nosiłaś tego od co najmniej roku (oczywiście poza rzeczami typowo sezonowymi) to oznacza, że już tego nie założysz. Koniec kropka. Nie ma co się oszukiwać, że „może się przyda”. Takie „może” zaśmiecają nam szafę oraz głowę. Takie „może” zwykle leżą gdzieś upchnięte w kącie szafy, zajmują miejsce, a przecież nawet nie pamiętasz, że je masz, prawda? I właściwie to wcale tego nie lubisz. Pewnie kilka razy to założyłaś, przejrzałaś się w lustrze i w ostatniej chwili przed wyjściem przebrałaś się, bo coś ci nie grało. Ta rzecz właściwie nigdy nie miała swojego debiutu. A nawet jeśli miała, to skończył się on ciągłym poprawieniem, obciąganiem i przeglądaniem się we wszystkim, co przypomina lustro: witrynach, szybach.. Nie warto trzymać takich „może”. Jeśli leży w czeluściach szafy od ponad pół roku, roku lub nawet więcej, to zwyczajnie tego nie założysz. Zastanów się czy właściwie to lubisz, czy masz to do czego założyć. Czy nie lepiej sprzedać taką rzecz i zarobione pieniądze przeznaczyć na coś nowego i przemyślanego? Albo oddać przyjaciółce, która świetnie wygląda w tym fasonie i „zaopiekuje” się niechcianym ciuchem?

Świetny schemat z pomocnymi pytaniami naprowadzającymi:








środa, 17 grudnia 2014

Masaż twarzy

Uwielbiam masaż twarzy. Szukając swojego ulubionego korzystałam z grafik znalezionych w internecie i tutoriali, do których linki są na końcu wpisu.

Właściwie wykonany może odmładzać ("prostować" płytkie i niewielkie zmarszczki oraz zapobiegać ich powstawaniu w przyszłości poprzez wzmocnienie mięśni twarzy), relaksować (jest to po prostu bardzo przyjemne..), wyszczuplać (zarówno poprzez ściągnięcie opuchlizny wynikającej z nabrania wody tzn. efekt drenujący, ale może także w niedużym stopniu zmniejszać pewne obszary np. skrzydełka nosa lub żuchwę) i poprawiać ogólny stan skóry twarzy (lepsze ukrwienie skóry dzięki "oklepywaniu" to skóra zdrowa i pełna blasku).


Co jest istotne, to dobre nawilżenie skóry przed zabiegiem. Musi być zapewniony odpowiedni „poślizg”, który uchroni skórę od zaczerwienienia spowodowanego tarciem. Najlepiej użyć do tego celu jakiegoś olejku, np. kokosowego lub arganowego. Ważne jest też wyczucie. Trzeba czuć, że się masuje, ale nie wkładać w to przesadnie dużo siły. Energiczność, ale z zachowaniem delikatności.

Masaż najlepiej jest wykonywać rano, zaraz po przebudzeniu i umyciu twarzy, albo też wieczorem, po całym dniu, gdy przyda się chwila odprężenia.



Zmniejszenie opuchlizny

Zacznij od masażu punktu znanego w chińskiej medycynie z tego, że znajdują się tam główne styki limfatyczne. Masaż tych miejsc pozwoli na ich odblokowanie, lepszy przepływ limfy, a co za tym idzie, zmniejszenie opuchlizny całej twarzy. Delikatnie naciskaj palcami wskazującymi i środkowymi miękką część znajdującą się tuż nad obojczykami. Wykonaj ten ruch około 50 razy. Rób to po obu stronach równocześnie.

Żuchwa i owal twarzy

Masaż okolic żuchwy ma na celu wyszczuplenie i uniesienie tego obszaru. Zaciśnij obie dłonie w pięści. Kłykciami palców wskazującego i środkowego lekko naciśnij skórę na czubku brody i przesuń aż do płatków uszu. Wykonaj ten ruch około 25 razy.

 skan z japońskiego czasopisma


Czoło


Oprzyj opuszki palców obu dłoni na środku powoli kieruj się w przeciwne strony - ku obu skroniom. Wyobraź sobie, że dosłownie „rozprostowujesz” zmarszczki, które powstają przez marszczenie czoła. Powtórz ten ruch około 25 razy.

Kolejny ważny punkt masażu to obszar tuż nad nosem, pomiędzy brwiami. To miejsce, którego masaż pozwoli ci nie tylko pozbyć się zmarszczek mimicznych, ale i zrelaksować. Opuszkami palców serdecznych wykonuj szybkie, proste ruchy kierujące się od nasady nosa ku czole.

Oczy

Masaż okolic oka pozwoli przesunąć limfę i ściągnąć z nich opuchliznę. Masaż tych okolic wykonuj szczególnie delikatnie. Użyj do tego celu kremu do oczu. Na opuszki palców serdecznych wyciśnij nieco większą ilość kremu niż zwykle aplikujesz pod oczy i kierując się od zewnętrznych kącików oka, powoli przesuwaj palce tuż pod dolną powieką (tam gdzie znajduje się miękka „poduszeczka” i gdzie często tworzą się sińce) aż do wewnętrznego kącika oka. Potem zatocz koło kierując się z powrotem ku zewnętrznemu kącikowi. To jedno powtórzenie. Wykonaj ich około 20.  

skan z japońskiego czasopisma

Policzki

 Masaż liftingujący okolic policzków wykonuj kostkami palców wskazującego i środkowego albo też kłykciami całych dłoni zaciśniętych w pięści. Zatocz półkole tuż pod kośćmi policzkowymi kierując się od skrzydełek nosa aż do skroni. Naciskaj stanowczo, ale nie sprawiaj sobie bólu.


Kilka pomocnych filmików z masażami:

https://www.youtube.com/watch?v=2Tqbfz_HBWc

https://www.youtube.com/watch?v=V4ANcs7oh9s

https://www.youtube.com/watch?v=InNo9gJ9wHY

https://www.youtube.com/watch?v=9z3VUi3wqWw




wtorek, 9 grudnia 2014

Jak posiadać mniej - co zrobić z niepotrzebnymi przedmiotami?

Po generalnych porządkach i przeglądzie posiadanych rzeczy, trzeba jakoś zagospodarować te niepotrzebne. Oczywiście nie w tym rzecz, aby je wyrzucić – to byłoby marnotrawstwem. Jednak przecież chcemy skutecznie pozbyć się tych przedmiotów, tak aby przestały zagracać nasze pomieszczenie oraz nasze myśli. W zależności od rodzaju danego sprzętu mamy różne możliwości.


Stare nieważne dokumenty, niepotrzebne notatki z czasów szkoły/studiów, stare paragony (mające ponad 2 lata - tyle mamy czasu mamy gwarancji na zakupiony towar), dziurawe ubrania. To wszystko są rzeczy, który zwyczajnie można wyrzucić do kosza (ewentualnie posegregować i wyrzucić do odpowiedniego kontenera, np. na papier)


Książki i płyty. Najlepiej jest oczywiście sprezentować je osobom bliskim. Można popytać wśród znajomych czy ktoś akurat nie lubi danego artysty/pisarza, a następnie oddać te rzeczy osobom zainteresowanym. Jeśli są to rzeczy w naprawdę dobrym staniem lub też unikatowe i wartościowe, to można sprzedać je na forach dotyczących danego artysty lub też na allegro czy ebayu. W przypadku książek możemy skorzystać również z możliwości tzw. bookcrossingu. Polega on na tym, że w wybranych punktach w mieście można zostawić swoją książkę, tak aby „poszła” dalej w świat i ktoś inny mógł ją przeczytać. W przypadku płyt CD dobrze sprawdzi się również serwis ogłoszeń lokalnych, taki jak np. olx. W tym wypadku osoba zainteresowana, mieszkająca w naszym mieście lub okolicach sama zgłosi się po odbiór danej rzeczy.




Ubrania, akcesoria, torebki, buty, biżuteria. Jeśli twoja mama/przyjaciółka/kuzynka noszą twój rozmiar (obecny lub dawny – w zależności od „wieku” ubrań), podaruj im swoje niepotrzebne ubrania. Możesz je zabrać na „babski wieczór”, niech znajome poprzymierzają i wybiorą coś dla siebie. Możecie nawet powymieniać się ubraniami  - to dodatkowo zmotywuje drugą osobę do porządków we własnej szafie. Te bardziej wartościowe lub nieużywane - jeszcze z metkami, możesz wystawić na platformy aukcyjne, takie jak allegro czy ebay lub na strony typu szafa, vinted (zakłada się tam konto i oferuje swoje używane ubrania, w ramach wymiany lub sprzedaży). Świetną zabawa, w której możesz wziąć udział jest swap party, czyli impreza wymiankowa. Uczestnicy przynoszą swoje niepotrzebne, nietrafione ubrania, a następnie rozkładają się w formie „stoisk”. Celem takiej imprezy jest przejrzenie stoisk innych uczestników i wymiana ubrań – oczywiście w sytuacji wzajemnego zainteresowania. Używane ubrania można również oddać osobom potrzebującym poprzez wrzucenie ich do specjalnych kontenerów lub też oddanie ich podczas akcji organziwanych przez np. Czerwony Krzyż.  


Meble, sprzęty gospodarstwa domowego, narzędzia, naczynia. Są to przedmioty, które przede wszystkim można oddać rodzinie i znajomym, któtrzy akurat potrzebują konkretnych sprzętów. Większe przedmioty można sprzedać poprzez ogłoszenia lokalne w internecie lub też zaoferować na stronach typu sprzedam/oddam na Facebooku (takie strony dotyczą konkretnego miasta, co bardzo ułatwia przeprowadzenie transakcji). W ten sposób unikniemy kłopotu wywozu lub noszenia ciężkiego mebla czy innego sprzętu.




Kosmetyki, perfumy. Jeśli będą one zużyte w niewielkim stopniu, dobrej jakości, unikatowe lub też pożądanej marki, to wtedy można sprzedać je na allegro lub też ogłosić się na forach kosmetycznych typu wizaz, gdzie użytkownicy chętnie kupują lub wymieniają się na wybrane kosmetyki. Można również oddać je bliskim osobom, którym dany kosmetyk może lepiej posłużyć niż nam.





czwartek, 4 grudnia 2014

Azjatyckie sposoby dbania o urodę – jak Japonki i Koreanki to robią?

Takich sposobów jest bardzo dużo, niektóre brzmią nietypowo jak na warunki europejskie, jednak warto poznać nieznane nam metody, otworzyć się coś innego i wypróbować to na sobie. A nuż świetnie się u nas sprawdzi? Tutaj akurat zebrałam takie porady, które albo sprawdziłam na sobie, albo też staram się (usilnie) wprowadzić do codziennej rutyny.

1. Podwójne mycie twarzy. Najpierw oczyszczenie jej przy użyciu olejku myjącego, a następnie zwykłego żelu do mycia twarzy lub toniku. Pozwala na dokładne oczyszczenie twarzy z makijażu i zanieczyszczeń, co w konsekwencji prowadzi do mniejszej ilości niedoskonałości.

2. Szczoteczka. Mycie twarzy przy użyciu szczoteczki pozwala na bardzo dokładne oczyszczenie skóry, co bardzo cenią sobie kobiety w Azji. Dodatkowo poprawia krążenie (lepsze wnikanie substancji odżywczych z kremów), pomaga pozbyć się martwego naskórka (jak peeling) i ma efekt drenujący („ściąga” opuchliznę). Specjalne urządzenie Clarisonic to oczywiście marzenie, ale można sobie pozwolić na uproszczoną wersję dostępną np. w Rossmanie i innych drogeriach za kilka - kilkanaście złotych.




3. Osuszanie palcami. Zamiast „maltretować” twarz frottowym ręcznikiem, lepszym sposobem będzie delikatne wklepanie pozostałej wody. Można również użyć wacika nasączonego tonikiem lub osuszyć twarz ręcznikiem jednorazowym. Po pierwsze nie trzemy twarzy (prewencja zmarszczkowa), po drugie nie przenosimy bakterii, które znajdują się na ręczniku, którego używamy do całego ciała i który wisi w wilgotnej łazience.

4. Stosowanie kilku produktów naraz. Na europejskie standardy brzmi to zdecydowanie zaskakująco, jednak w Azji ten sposób jest powszechnie praktykowany. Najważniejsza jest tu zasada, że produkt lekki nakładamy pod ciężki. W praktyce: po umyciu twarzy najpierw aplikujemy lekkie serum, żelową kapsułkę lub esencję (essence – produkt popularny w Korei i Japonii, ma postać wodnistego, lekkiego żelu), a na to nakładamy treściwszy krem, np. nawilżający, przeciwtrądzikowy lub z wysokim filtrem. Cera skorzysta ze wszystkich produktów, a dodatkowo warstwa spodnia zostanie dosłownie „wciśnięta” w skórę poprzez ten cięższy krem, a więc nie spłynie i dobrze wchłonie się.

5. Masaż twarzy. Ogromnie popularny w Japonii. Masaż twarzy ma poprawiać krążenie, co ma skutkować jaśniejszą, lepiej odżywioną skórą. Masaż ma również działanie liftingujące i przeciwstarzeniowe. Masaż twarzy może również zmniejszać obrzęki i opuchliznę, a przy regularnym stosowaniu może powodować również niewielką korektę pewnych obszarów twarzy (np. lekkie zwężenie szczęki lub skrzydełek nosa). Masaż daje bardzo dużo korzyści, jednak należy pamiętać o delikatności i wyczuciu oraz oczywiście o systematyczności – bez tego masaż nie przyniesie oczekiwanych korzyści.




6. Wklepywanie. W Europie panuje przekonanie, że krem należy wsmarowywać, natomiast w każdej azjatyckiej reklamie można zauważyć, że podczas aplikacji kremu aktorki oklepują twarz. Jest to sposób delikatniejszy, nie powodujący powstania zmarszczek, a dodatkowo poprawiający krążenie.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Minimalizm kosmetyczny cz.1

Lubię produkty wielozadaniowe i uniwersalne. Takie, które zastępują kilka różnych, ale równocześnie działają. Nie chodzi o najtańsze, najprostsze produkty nic nie robiące - to tylko strata pieniędzy. Chodzi o nie wydumane, ale sensowne kosmetyki.

Mój priorytet: nawilżenie. Mam wrażenie, że to rozwiązuje dużą część problemów skórnych. Stawiam na mocne nawilżenie skóry twarzy. Lubię treściwe, gęste kremy, którymi moja skóra dosłownie „nasiąka”.

Olej kokosowy. Produkt uniwersalny. Tłuściutki i mocno nawilżający. Stosuje do twarzy, całego ciała, skórek dookoła paznokci i sporadycznie na końcówki włosów. Z tym ostatnim ostrożnie, zbyt duża ilości może przetłuścić włosy, najlepiej wetrzeć odrobinę w same końcówki i rano spłukać szamponem – jeśli tak, jak ja co rano myjecie włosy. Jeśli robicie to wieczorem, zostawcie taką maskę przynajmniej na 20 minut.

Krem do rąk. Stosowany kilka razy dziennie. Mój ukochany i najlepszy: L'Occitane
Jedyny, który naprawdę pomaga mi przy atopii i skrajnym zimowym przesuszeniu dłoni i skórek.



Chusteczki oczyszczające do twarzy. Produkt odkryty przeze mnie względnie niedawno. Świetna rzecz umożliwiająca równocześnie wstępne oczyszczenie skóry, jak i zmycie makijażu oka.

Szampon i żel pod prysznic, po jednym z rodzaju, czyli niezastawianie łazienki butelkami pachnących specyfików. Zdecydowanie wystarczy jeden szampon i jeden żal, a nowy przyda się kiedy skończy się poprzedni. Warto próbować różne marki, tak by znaleźć swój ulubiony produkt, którego można potem trzymać się i kupować w ciemno.

Żel do oczyszczania twarzy to zwykle jeden z droższych produktów w mojej kosmetyczce. Stawiam na skuteczne, kilkuetapowe oczyszczanie twarzy. Z dobrym żelem/olejkiem do mycia możemy uniknąć (a przynajmniej zminimalizować ilość) zapchanych porów, wyprysków i wysuszenia skóry.

Kremy do twarzy. Tu stosuję lubianą przeze mnie zasadę trzech. Zwykle posiadam 3 kremy: jeden nawilżający na dzień, jeden na noc do zadań specjalnych i jeden z filtrem. Kremy do zadań specjalnych to najczęściej serum z witaminą C, które świetnie działa na moją skórę: rozjaśnia przebarwienia, goi już istniejące wypryski, przywraca jasny, wyrównany koloryt. Krem z filtrem zimą zastępuję treściwym nawilżaczem, który hojnie nakładam na warstewkę serum witaminowego (nie martwię się o świecenie, bo idę spać). Dodatkowo taka warstwa ciężkiego kremu dosłownie „wciska” serum w skórę.

Peeling. Dzięki oczyszczeniu skóry z martwego naskórka działanie użytego kremu jest lepsze, bo substancje aktywne mogą wniknąć głębiej, poza tym skóra lepiej chłonie nawilżenie. Mamy rozjaśniony i wyrównany koloryt skóry, dzięki usunięciu powierzchownych przebarwień i „zszarzałego” starego naskórka. Najlepiej zainwestować w delikatniejszy produkt, który możemy stosować kilka razy w tygodniu. Jeśli jednak lubisz mocne ścieraki, stosuj je raz w tygodniu. Ja lubię zwłaszcza kremowe azjatyckie peelingi, które można stosować kilka razy w tygodniu. Taką sesją peelingującą można dodatkowo połączyć z masażem twarzy.

niedziela, 30 listopada 2014

Jak posiadać mniej? Inspiracja, przemyślenia.

Inspiracji było wiele, ale w dużym stopniu "Sztuka prostoty"




Wiem, że trochę osób krytykuje tę pozycję, sama zresztą mam jej to i owo do zarzucenia, ale mnie zainspirowało jej główne przesłanie. Minimalizm i prostota życia dla estety. Nie przekonuje mnie – choć oczywiście w jakiś sposób imponuje, asceza. To nie dla mnie, ponieważ, co tu dużo mówić, lubię piękne przedmioty, lubię patrzeć na to, co estetyczne, lubię posiadać, coś co cieszy oko. Równocześnie jednak odpycha mnie rozbuchany konsumpcjonizm, bycie więźniem mody, gromadzenie bibelotów i nierozsądne wydawanie pieniędzy. Z tego narodziło się poszukiwanie swoistego złotego środka – przynajmniej dla mnie samej. Chcę żyć w otoczeniu tego, co sprawia mi przyjemność, jednak nie chcę tonąć w rzeczach, które tylko utrudniają życie, a nie je ułatwiają. Jak czerpać przyjemność z przedmiotów, których nie wiesz ile, jakie i gdzie właściwie je masz? Otaczając się masą rzeczy nie jesteś w stanie wykorzystać ich nawet w 50%. Mając mniej, wyciskasz zastosowanie każdej pojedynczej rzeczy do maksimum i dokładnie wiesz, gdzie co się znajduje.

Pierwszy krok, to przegląd tego, co już posiadasz. Systematyczne przebranie rzeczy i przemyślenie każdej z osobna, począwszy od kremu, a na talerzu skończywszy. Na początku to przeraża, bo uświadamiasz sobie jak wiele posiadasz, ręce opadają, zwyczajnie nie chce się w tym grzebać. Jednak kiedy już raz, a porządnie przekopiesz się przez to wszystko, pozbędziesz tego, co nie jest potrzebne, a zostawisz istotne, każdy kolejny przegląd (bo warto raz na jakiś czas do niego wrócić) będzie dużo prostszy i mniej czasochłonny. Ten pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy.
Kolejny krok, to rozsądne zagospodarowanie niepotrzebnych rzeczy. Zaschnięty lakier do paznokci na pewno można wyrzucić, ale co z nienoszoną bluzką i starą płytą CD? Postaram się powoli opisywać moje własne sposoby na to.
Krok trzeci to utrzymywanie tego stanu, innymi słowy każdy zakup jest poprzedzony nawet krótką (choć czasem nie zaszkodzi dłuższa) refleksją: „Czy naprawdę tego potrzebuję?”. Bez względu na to, czy kupujesz ser czy nowe spodnie, warto na chwilę się zatrzymać i przeanalizować swoje odczucia.  
Krok czwarty to radowanie się tym, co posiadasz, wiedząc co masz, wiedząc, że naprawdę tego chcesz i potrzebujesz. To także poczucie lekkości i większego poukładania, nie tylko w pomieszczeniu, ale i w głowie.

Kto wie, może uda mi się kogoś zainspirować?